No coz...musze podjac temat bo licze, ze CherryF zalatwi mi w swojej partii miejsce przy korycie i nie bede musial ciezko pracowac.
Oczywiscie jest wiele fajnych akcji reklamowych i mozna ich wymienic bez liku.
Pierwsza do glowy przychodzi mi reklama pepsi, w ktorej chlopak kupuje dwie puszki coca-coli tylko po to by stanac na nich i siegnac do guzika pepsi. Arcydzielo...ale nie o tym chcialem pisac.
Ostatnio urzekl mnie rozmach reklamy przy okazji super hiper mega produkcji prosto zza oceanu - Avatar.
Rezyseria: James Cameron - facet kojarzony glownie z Terminatorem 2, Obcym 2 i tonacym Leonardo Di Caprio. Facet ktory nie wiedziec czemu dostaje gigantyczna kase na swoje filmy. Oczywiscie nie moge mu odmowic rzemiosla w przypadku dwoch pierwszych, wspomnianych produkcji. Do dzis nie wiem jak on to zrobil, ale Terminator 2 to bezsprzecznie najlepsza czesc serii i swietne kino, do ktorego chetnie wracam.
Moze po prostu dostal scenariusz, ktorego nie sposob zepsuc.
Z Obcym juz ciut gorzej bo z mrocznego horroru s-f zrobil kosmiczna rozpierduche.
Na szczescie dla serii wyszlo to calkiem zgrabnie i oglada sie z zapartym tchem...choc osobiscie wole Obcy 3 gdzie popis daje mistrz David Fincher (autor Seven i Fight Club

)
Zaczynam odbiegac od tematu...dodam jeszcze tylko, ze warto sprawdzic jak przecietna jest reszta filmow Camerona, w ktorych nie dali mu przynajmniej 200 milionow dolarow.
Tak wiec...mamy rezysera, na ktorego miliony milosnikow kina czekaja od czterech lat. Mamy najwiekszy w historii budzet. Mamy gwiazde serii o obcym Sigourney Weaver i jedyna jasna postac ostatniej odslony Terminatora -Sam Worthington...no i co najwazniejsze - mamy ogromna kampanie reklamowa, ktora tak naprawde zaczela sie juz dwa lata temu. Czy to sie moglo nie udac?
Cale dwa lata czekalem, z zapartym tchem sledzac prace nad ta produkcja.
Doczekalem sie disney'owskiego "Pocahontas" w nowej oprawie sci-fi.
Film jest maksymalnie przecietny i mozna powiedziec, ze widzialem go juz jakies 15 razy zanim powstal.
Teraz moja prywatna ciekawostka. Na film do kina pojechali nawet moi rodzice, ktorzy nie naleza do jakichs fanatykow kinematografii, a ostatni film jaki widzieli w kinie to prawdopodobnie pierwsza czesc Rambo 20 lat temu.
Wszyscy juz zapewne wiedza, ze Avatar okazal sie najbardziej dochodowym filmem w historii.
Do czego zmierzam...jesli sie dobrze przyjrzec mozna zauwazyc, ze tutaj marketing rozpoczal sie juz w momencie wyboru rezysera. Wszystko zostalo rozegrane perfekcyjnie i wlasciwie nie mialo prawa sie nie udac choc nie mielismy do czynienia z arcydzielem godnym takiego szumu.
Avatar byl wszedzie i majac choc minimalny kontakt ze swiatem bylem zmuszony rozpoznawac ten tytul.
To wlasnie uwazam za doskonaly marketing. Nie ma pomyslu, nie ma nic ciekawego do pokazania. Jest rozmach i napor na spoleczenstwo.
Slowo wyjasnienia.
Caly ten nieskladny lament, ktory czesc z Was zmusila sie przeczytac jest moja prywatna i mocno subiektywna opinia, z ktora zaden fan niebieskich kosmitow i wypasionych efektow nie musi sie zgadzac. Osobiscie uwazam ze droga, ktora zmierza wspolczesne kino jest zla, a Avatar nie jest niczym wiecej jak tylko pokazem technicznych mozliwosci dzisiejszych tworcow.
W dobie przerabiania, odnawiania i powielania wszystkiego pieknego co juz dawno zostalo odkryte i stworzone jego "przelomowy" wklad w rozwoj kina wydaje mi sie zgubny.
Tylko czekac na Ojca Chrzestnego IV z wygenerowanym komputerowo (niekoniecznie niebieskim) Marlonem Brando.
Moze nie bylo to do konca na temat, ale chyba odrobine jednak sie otarlem.
Dziekuje, dobranoc.