Susana - Closer
Oto i w moje ręce trafił nowy longplay Susany zatytułowany „Closer”. Na wstępie dobrze będzie przybliżyć jej sylwetkę, gdyż nie każdy wie w jak wielu znanych produkcjach można ją usłyszeć. Susana to niekoniecznie nowa postać na rynku muzycznym, a jednak niedawno dopiero rozświetliła się jej gwiazda na scenie Trance. Jej debiut nastąpił równo 5 lat temu, w 2005 r., gdy użyczyła swego głosu w hicie jakim na pewno był „Dark Side of the Moon” duetu Ernesto vs. Bastian. Jeszcze w tym samym roku mogliśmy ją usłyszeć na albumie Armina van Buurena „Shivers” w utworze o tym samym tytule. Kolejny nagranie, w którym udziela się vocalnie to „Escape” z autorskiego albumu Re:Locate „Rogue” z 2006 r. Na następne nagranie, gdzie mogliśmy usłyszeć niepowtarzalny głos Susany musieliśmy czekać aż do 2008 roku gdy znów współpracowała z Arminem, a owocem tej współpracy było „If you should go”. Również w 2008 wydany zostaje kawałek „I Know” autorstwa Talli 2XLC, w którym ponownie słyszymy Susane. I nadchodzi przełomowy rok 2009 i produkcja Rexa Mundiego „Nothing at All”, dzięki któremu szersze grono poznaje wokalistkę.
Rok 2010 to wydawnictwo „Closer” promujące nadchodzący album. Za produkcję odpowiadają Omnia i duet The Blizzard, których nie da się w tym nagraniu nie poznać przez rozpoznawalne sample. Sam album również rozpoczyna się tym utworem, i prezentuje nam częściowo czego możemy spodziewać się w dalszej jego części. Utwór, któremu ciężko jest coś zarzucić, przyjemny i szybko wpada w ucho. Całe wydawnictwo ma ogólnie swoje mocniejsze i słabsze strony. Do tych pierwszych na pewno można zaliczyć „Nothing at All”. Kawałek, którego przedstawiać raczej nie trzeba, po tym jak często mogliśmy słyszeć go u Markusa, uznającego go za najlepsze nagranie 2009 r. Kolejna pozycja na albumie godna uwagi to „Frozen” stworzona przy współpracy z Joshem Gabrielem, która naprawdę przypada do gustu i ciężko się jej pozbyć z głowy. Jeden z lepszych kawałków na całym LP. Po energicznym „Frozen” przychodzi czas na delikatny „Sleepless Ocean”. Jak sam tytuł wskazuje, mamy tu do czynienia z melancholijną linią melodyjną i spokojnym śpiewem co jednak w żadnym wypadku nie działa na minus. W podobnych klimatach utrzymane są również „Unwind Me” (za produkcje obu odpowiada duet Dark Matters) oraz Connection. Następną produkcją, krórej nie wolno przegapić to „Never Mine”, stworzony wspólnie z Johnem van Deynhovenem. Jeśli chodzi o utwory, które nie wnoszą nic ze sobą, to do takowych można zaliczyć „Give Me Faith” z Mike’em Shiverem czy ‘If I Could” stworzony przy udziale Barta Claessena. Dalej to kolejna znana produkcja z albumu Dash Berlin – The New Daylight. Chodzi mianowicie o „Wired”, który jednak nie wyróżnia się niczym konkretnym. Podobnie jest jeszcze z kilkoma utworami. Na sam koniec dostajemy dobrze znane „If you should go”, które odpowiednio zamyka cały album.
„
Closer” to w gruncie rzeczy w miarę dobry materiał, który jednak nie ustrzegł się kilku błędów. Ciężko jednak wymagać ideału, skoro Susana w większości odpowiadała jedynie za vocal. Łatwo jednak poznać zawarty na longplayu materiał, który posiada swoje cechy charakterystyczne. Jak na każdym wydawnictwie i tu można znaleźć perełki jak chociażby wcześniej wspomniany „Frozen” czy „Sleepless Ocean”, jak i zwykłe nagrania, które nie odbiją się zbytnim echem wśród słuchaczy. Pomimo faktu, iż „Closer” trzyma poziom, nie jest to wydawnictwo, które zawojuje sklepowe półki lub będzie biło rekordy sprzedaży. Pojedyncze nagrania nie pozwolą zbytnio na sukces. Szkoda, bo naprawdę czuć potencjał tego albumu, który pomimo kilku słabszych pozycji powinien uprzyjemnić nie jeden wieczór.