Ja w maju sobie zdawalem (nie dopuscili mnie do matury to zdalem co innego, laski bez :P) i generalnie wygladalo to tak:
Teoria: 2 bledy, zdalem za pierwszym razem
Praktyka: bezblednie, egzamin mimo iz na starych zasadach, trwal 25 minut...oczywiscie za pierwszym razem.
Ze niby w stolicy sie nie da za pierwszym razem zdac. :D Ale przyznac musze, ze przez caly egzamin moja lewa stopa uderzala w te poleczke kolo sprzegla z taka predkoscia, ze tworcy speedcore'a mieliby problem z nadazaniem. :D Nie wiem, czy to cos z nerwami mam czy tak po prostu...ale grunt, ze wszystko poszlo ok.
Noc przed odebraniem prawka spedzilem u kumpla na dzialce (taka paruosobowa impreza) i jak wracalem nad ranem to mnie prawie kretyn Audica S5 rozjechal (ze 200 jechal na przejsciu dla pieszych), dobrze, ze mnie nie drasnal, bo bym sobie nie pojezdzil. :D