Wszystkie pliki dozwolone
Czy juz wkrotce plyty beda calkowicie za darmo?
Polscy muzycy nadal nie maja pojecia jak walczyc z piractwem. Nie rwa sobie z tego powodu wlosow z glowy, ale na przyszlosc patrza z coraz wieksza obawa.
Od lat nic sie u nas nie zmienia – muzycy, fachowcy i analitycy alarmuja, ze sprzedaz CD spada niemalze lawinowo. Niektorzy nie tylko wroza rychla smierc wytworniom plytowym, ale zbyt wielkich szans na przetrwanie nie daja tez poczciwemu kompaktowi. Zreszta, dzis piractwo zwiazane jest bardziej z Internetem niz podrabianiem tradycyjnych nosnikow. Dlatego niektore zespoly, w tym Nine Inch Nails i Radiohead, decyduja sie na rozwiazania radykalne, udostepniajac w sieci swoje plyty wlasciwie za darmo. Tylko czy to na pewno wlasciwy kierunek?
Zadalismy kilka pytan na ten temat paru znanym polskim muzykom. Czy piractwo nadal spedza im sen z powiek? Czy maja swiadomosc, ze ich plyty sa za drogie? Jakie wiec znalezc rozwiazanie?
Przy okazji sprawdzilismy, czy sami maja dusze kolekcjonerow.
MAM JU?? TEGO DOSYĂâ??
Piotr Kupicha (Feel): Nie powiem, jestesmy szczesciarzami. W tak trudnych czasach udalo nam sie sprzedac prawie 150 tysiecy egzemplarzy naszego albumu. Mamy informacje mowiace, ze poza oficjalnym obiegiem zeszlo okolo 300 tysiecy. Czyli lacznie wychodzi blisko pol miliona. To zadna nowosc – juz kilka lat temu, gdy gralem w zespole Sami, widzialem na targu swoja plyte. Dla mnie, jako muzyka, byl to szok. Od tamtego czasu nic sie niestety nie zmienilo. Gdzies tam w srodku to czlowieka bardzo boli. Takie niestety sa realia. Nie wiem jednak, czy teraz, gdy tak wiele sie wokol Feela dzieje, chcemy tracic energie i isc z kims na wojne. Zawsze powtarzalem w wywiadach, ze bede bardzo szczesliwy, jesli ludzie zechca miec czastke zespolu w domu. Czastke, czyli to, co zostalo fizycznie wyprodukowane, ale w co wlozylismy nasze serca.
Krzysztof "Grabaz" Grabowski (Pidzama Porno, Strachy Na Lachy): Jasne, ze mnie to wkurza. Z nagraniem kazdej plyty, zwlaszcza w naszej rzeczywistosci, wiaza sie niebagatelne koszty. Zawsze staram sie to robic z wyjatkowa starannoscia, stad sama praca zajmuje srednio pol roku. Kazdy, kto sie tak czemus poswieca, jest maksymalnie zly, gdy mu za jego prace nie placi. W Polsce utarlo sie dziwne stanowisko, ze muzyka nalezy sie wszystkim za darmo.
Krzysztof Skiba (Big Cyc): Ofiarami piractwa bylismy juz w latach 90., a wiec w czasach dominacji jego klasycznej, fizycznej postaci. Rzeczywistosc galopowala wtedy z taka predkoscia, ze prawo za nia nie nadazalo. Pozniej pojawily sie nowe normy, dosc restrykcyjne, wzorowane na rozwiazaniach amerykanskich. Mimo to piractwa i tak nie udalo sie wyeliminowac. Jesli mowa o sciaganiu muzyki z Internetu, na pewno tez na tym tracimy, ale sami rowniez udostepniamy pewne utwory czy teledyski na swojej stronie. Tak robi wiekszosc zespolow. Czy piractwo nas wkurza? Nawet jesli tak, to nie przestaniemy przeciez z jego powodu grac.
Tomek Makowiecki: O piractwie mowi sie w Polsce od zawsze, ale niestety niewiele sie w tej sprawie robi. Wszyscy muzycy, ktorzy wydaja plyty, chcieliby z nich zyc. A prawda jest taka, ze w Polsce zyje sie z grania na zywo. Za granica artysci traktuja trasy jako element promocji plyt. Polski rynek muzyczny jest bardzo popsuty, a na domiar zlego organizuje sie wiele darmowych koncertow. To fatalne rozwiazanie… Na dodatek rynek kupowania plikow w Internecie, na swiecie bardzo rozwiniety, u nas nadal jest w powijakach.
Maciej Werk (Hedone, wlasciciel wytworni Love Industry): Czy mnie to wkurza?I tak, i nie. Tak, gdyz w jakis sposob odbija sie na mnie jako wydawcy. Nie, bo akurat Hedone nigdy jakos specjalnie nie piratowano. Choc pamietam, ze pare lat temu mocno sie zalamalem, gdy ktos pokazal mi strone, z ktorej mozna bylo bez problemu sciagnac plyte "Playboy". Po tylku najbardziej dostaja ci, ktorzy przed laty zarabiali gigantyczne pieniadze i sprzedawali po pare milionow plyt, a dzis schodzi im gora po kilkaset tysiecy. Taki spadek, zwlaszcza dla kogos, kto lubi bogate i wystawne zycie, jest sporym wyzwaniem. Mimo wszystko, jesli jest sie w Polsce niezaleznym, piractwo nie wyrzadza jakichs radykalnych szkod. Nigdy nie liczylem, ze bede sprzedawal duzo plyt. Dzialalnosc wydawnicza traktuje jak hobby.
Aleksander "Olass" Mendyk (Acid Drinkers): Trudny problem, ktoremu warto przyrzec sie z kilku perspektyw. Przede wszystkim dlaczego ludzie sciagaja plyty? Na pewno znaczenie ma tu ich wysoka w stosunku do zarobkow cena. Bylem niedawno w Londynie, gdzie CD sa znacznie tansze niz u nas, mimo ze ludzie zarabiaja wielokrotnie wiecej. Ale o wiele bardziej istotna jest nasza mentalnosc. Od wielu lat jestesmy przyzwyczajeni do nieustannego kombinowania i kretactwa. Polacy to narod zlodziejski, choc na pewno nie w kazdym aspekcie zycia. W czasach komuny kto tylko mogl, wynosil cos z fabryki czy pracy do domu. Czesc tej natury pozostala. Druga sprawa – malo kto zdaje sobie sprawe, jak ciezkim kawalkiem chleba jest zawod muzyka. Niektorym wydaje sie, ze to tylko bieganie po scenie z gitara czy mikrofonem. A to ciezka fizyczna praca, zabierajaca bardzo wiele energii i czasu. Za nia tez nalezy sie wynagrodzenie, ktore najczesciej jest, niestety, niegodne. Sam staram sie utrzymywac z koncertow. Nie chodzi o jakis totalny wypas, lecz zwykly przyzwoity poziom. Nie zawsze to mozliwe, dlatego czasem musze parac sie dodatkowymi zajeciami. Na swiecie taka sytuacja jest nie do pomyslenia.
ZBYT WYSOKA CENA P?ĂÂYT?
Krzysztof Skiba: "Plyty sa za drogie, dlatego sciagamy z sieci" – takie myslenie pokutuje od lat. Szkoda tylko, ze bardzo czesto filmy i muzyke scigaja badz przegrywaja ludzie, ktorzy sa swietnie sytuowani, wiec spokojnie byloby ich na nie stac.
Krzysztof "Grabaz" Grabowski: Ceny plyt zachodnich sa monstrualnie wysokie. Nawet jesli wliczymy w to koszty ich produkcji, studia, zaproszonych gosci, reklamy, transportu i tak dalej. Za granica jest taniej. I druga sprawa – co zrobic, by w Polsce plyty byly w ogole dostepne. Dostanie niektorych tytulow mniej znanych zespolow jest wlasciwie niemozliwe. To tez w jakims stopniu nakreca pirackie historie.
Tomek Makowiecki: O ile kiedys rzeczywiscie byly bardzo drogie, w tej chwili sa duzo tansze niz kiedys. A mimo to ich sprzedaz spada. Nie rozumiem tego. Zawsze mozna tez pojsc do komisu, gdzie sa tanie uzywane plyty, w bardzo dobrym stanie. Albo zaopatrzyc sie zagranica. Mozliwosci jest wiele.
Maciej Werk: O tym sie mowi sie u nas od lat. Jako muzyk i wydawca jestem po obu stornach barykady. Dlatego zdaje sobie sprawe, ile kosztuje samo nagranie i produkcja albumu, nakrecenie teledysku czy promocja. Duze wytwornie od dawna winduja ceny, ale nie mozna powiedziec, ze dzis to one sa za wszystko odpowiedzialne i kropka. Choc to bardzo zlozony problem, ktory w znacznej czesci wynika z bardzo zlej, niekiedy wrecz korupcyjnej polityki wytworni, ktore zgodzily sie kiedys na pare rzeczy, trzymaly ten rynek i go mocno popsuly.
JAK ROZWIĂâ?ZAĂâ? SPRAWĂâ? PIRACTWA?
Piotr Kupicha: Musialbym sie bardzo mocno zastanowic. Sprawa jest trudna. Przeciez jako zwykly czlowiek nie zmienie przepisow, tak jak nikt nie moze sam zmienic konstytucji. Obawiam sie, ze walka z tym procederem w Polsce bedzie napotykala na kolejne schody. Wiele osob nie widzi nic zlego w tym, ze ktos sobie wydrukuje kilka okladek, zrobi dziesiec plyt i je sprzeda. A przeciez to zwykle lamanie prawa.
Krzysztof "Grabaz" Grabowski: Walczyc z tym to jak gryzc sie z psem albo kopac z koniem. Jestesmy bezsilni. Trzeba wiec zacisnac zeby i robic swoje – przede wszystkim grac duzo koncertow. Przyznam, ze jestem juz w takim wieku, iz wolalbym ich grac troche mniej, a miec wiecej z tantiem za moje plyty. Gdybym sie na maksa tym wszystkim przejmowal, musialbym z muzyka skonczyc. Mialbym wrazenie, ze polowa publicznosci na moich koncertach to zlodzieje. Odganiam od siebie takie mysli, by nie popasc w absolutna paranoje.
Krzysztof Skiba: Nie jestem prawnikiem, wiec nie wiem, co mozna by tu zrobic. Na pewno nalezy, na ile to tylko mozliwe, z tym problem walczyc. Oplaty powinny byc, choc w miare niewysokie, a czasem nawet symboliczne, a plyty – troche tansze. Jestem przeciwny mozliwosci darmowego scigania calych albumow. Jest to, nie ukrywajmy, forma zlodziejstwa, ktora zabija kulture. Zasysanie z Internetu muzyki czy filmow, jak kazde w miare nowe zjawisko, nie do konca poddaje sie prawnym rygorom. Dzis zespoly, takze na Zachodzie, zyja nie z wydawania plyt, lecz z koncertow. Albumy staja sie dodatkami do dzialalnosci, pretekstem do zagrania kolejnej trasy, wizytowka grupy dla jej wiernych fanow. Uregulujmy ten rynek. Ale i tak zawsze znajda sie ludzie, ktorzy beda chcieli tych pare zlotych zaoszczedzic.
Tomek Makowiecki: Nie za bardzo wiem, szczerze mowiac, i bardzo mnie to boli. To bardzo zlozony problem, a jego rozwiazanie bedzie wymagalo sporego wysilku. Niestety, chyba sie troche z ta sytuacja pogodzilem. Nie jestem w stanie nic zrobic. Moge tylko nagrywac kolejne plyty. I bede to robic, to cale moje zycie.
Maciej Werk: Wszyscy – wydawcy, artysci, fani i media – jestesmy w sytuacji globalnej zmiany w podejsciu do wielu rzeczy. Takze do spraw zwiazanych z prawami autorskimi, dystrybucja, sprzedaza i promocja. Moim zdaniem nowe czasy sa jednak o wiele gorsze. Kiedys kupowano plyty, dzis swiat dazy do tego, by muzyka byla za darmo. To jest chore, ale niestety prawdziwe.
Aleksander "Olass" Mendyk: Moze nalezaloby stworzyc jakas speckomisje, zlozona z muzykow, prawnikow, ludzi z branzy… Tyle ze cos czuje, ze mogloby to zrodzic nowe interesy i uklady. Jak to u nas zwykle bywa. Nie wiem, czy obnizka cen plyt cokolwiek zmieni. Nawet jesli beda tansze, i tak wiele osob stwierdzi: "Po co mam kupowac, skoro moge miec za darmo?". Z walka z piractwem jest troche jak z walka z wiatrakami. Dlatego nie bede z powodu tego, ze ktos kradnie, plakal. Trzeba zyc dalej i robic swoje. Choc przydaloby sie cos z tym zrobic.
MOJA KOLEKCJA
Piotr Kupicha: Mam troche tych plyt w domu, choc ostatnio mocno sie pod tym wzgledem zaniedbalem. Brakuje mi czasu. Ostatnio kupilem nowego Robbiego Williamsa, Jamesa Blunta i skladanke Maryli Rodowicz. Preferuje kompakty, takze w samochodzie. Jak za starych dobrych czasow.
Krzysztof "Grabaz" Grabowski: Kupuje bardzo duzo plyt CD, choc nie w Polsce. Glownie przez Internet, ze Stanow, Kanady i Anglii. Naprawde sie oplaca. Mozna je kupic znacznie taniej, gdyz notowania zlotego wzgledem ich walut sa ostatnio bardzo dobre. Moze daleko mi do kolekcjonera, ale z osiem tysiecy sztuk mam.
Krzysztof Skiba: Naleze juz chyba do wymierajacego gatunku – jesli cenie danego wykonawce i zalezy mi na jego plycie, to ja kupuje. Jak nie w Polsce, to za granica. ??yjemy w swiecie podrobek. Wszystko zaczyna byc odbite na ksero, powielone, a ja tesknie za swiatem rzeczy prawdziwych. Nie jest to jakas specjalnie imponujaca kolekcja kompaktow, liczy moze z tysiac egzemplarzy. Kiedys mialem pokazna liczbe analogow, ale nie przewidujac powrotu na nie mody, oddalem je Jarkowi Janiszewskiemu [z zespolow Bielizna i Czarno-Czarni – przyp. Onet.pl]. On ma na ich punkcie prawdziwego fiola.
Tomek Makowiecki: Mam okolo 2 tysiecy plyt. Nie sciagam muzyki i filmow, nawet nie wiem, jak sie to robi. Czuje sie melomanem i lubie miec dobre rzeczy na polce. Jesli kupuje, to wylacznie rzeczy oryginalne. Ksiazeczka czy okladka tez stanowia o calosci albumu.
Maciej Werk: Jestem kolekcjonerem tradycyjnych plyt kompaktowych. Posiadam ich kilka tysiecy, do tego dochodzi kilkaset winyli. Ostatnio slucham takze troche mp3 – mam malego syna, wiec nie zawsze moge obcowac z muzyka w miejscu do tego przeznaczonym. Jesli cos mi sie podoba, musze miec oryginal w pudelku, z ksiazeczka. Sluchanie mp3 nie sprawia po prostu takiej przyjemnosci, dlatego ten nosnik spelnia u mnie role bardziej poznawcza. Kilka miesiecy temu przeszedlem powazny kryzys osobowosciowy. Nagle stwierdzilem, ze wszystko sprzedam. Na szczescie w pore sie opamietalem. Nie tylko dlatego, ze sam proces pozbywania sie plyt bylby przerazajaco dlugi. Chcialbym w przyszlosci zostawic mojemu synowi cos, co pokaze mu, ze warto miec szacunek dla czyjejs pracy. Do czegos, co jest oryginalne, a wiec prawdziwe.
Aleksander "Olass" Mendyk: Nie mam zbyt wielu plyt, moze z dwiescie. Muzyki slucham glownie na MySpace. Wynika to z tego, ze te kapele, ktore mi sie podobaja, nie sa w Polsce dystrybuowane. Oczywiscie poza najbardziej znanymi wyjatkami, jak Slayer, Metallica czy Machine Head. W niszowe plyty zaopatruje sie na koncertach, badz sprowadzam je z zagranicy. Slucham tez duzo mp3. Sa wygodniejsze, zwlaszcza w samochodzie, gdzie latwo kompakt zarysowac.
zrodlo: Onet.pl