Nie wierze w to. Teraz kazdy chce zarobic jak najwiecej i wytworzyc jak najwiecej dobr i uslug. Przez 4 dni nie zrobi sie tylko co przez 5 dni. Jesli zwiekszy sie liczbe godzin w ciagu 4 dni do 10 to roznica w ilosci godzin przepracowanych zadna, ale juz w swiadczeniu uslug znaczna. Juz w naszej kulturze sie przyjelo, ze pracujemy te 5 dni i chyba kazdy woli je przepracowac i zarobic te pare stowek wiecej.
Ale domyslam sie, ze w tej teorii chodzi o to, zeby zmniejszyc liczbe godzin i zeby mogly pracowac dwie osoby na tym samym stanowisku (w ciagu wiekszego okresu czasu niz tydzien da sie podzielic ich przepracowane dni tak, zeby nie pracowali razem/rownoczesnie), ale jest w makroekonomii pewna bardzo trafna teoria, ktora zaklada, ze dzielenie godzin roboczych na kolejnego pracownika to mniejsza efektywnosc dlatego, ze (w skrocie) zanim on zaparzy sobie kawe, zanim usiadzie, zanim zacznie pracowac z pelna wydajnoscia jest tracony czas :mg:
A w Polsce kapitalisci wyciskaja z ludzi ile sie da i najchetniej to by chcieli zeby kazdy pracowal 6 dni w tygodniu za 1000zl ;)
Cytuj:
Nadchodzi era trzydniowych weekendow?
Nie. Ale nadeszla
ERA FRAJERA:
i sie ciagle nie konczy :/ :/
Ostatnio edytowano 2009-09-17, 13:05 przez Szeryf, łącznie edytowano 1 raz