Mam wrazenie, ze jestem jednym z nielicznych na tym forum, ktorzy byli (poprawcie mnie bo to dziwne skoro jestesmy na forum badz co badz muzycznym) wiec pokusze sie o subiektywna relacje...
Byl to moj drugi Mayday (poprzednio 2005) wiec mam jakies podstawy do porownan i ocen.
Pod "talerz" dotarlismy szczesliwie okolo 20 zaliczajac po drodze darmowe sikanie w Pizza Hat...Jakies 15 minut w kolejce i do srodka.
Ochrona cos ospale bo posprawdzali tak, ze moglem tam wniesc siekiere.
Szatnie zawalone. Dlugo szukalismy miejsca.
O 20:30 wkroczylem na MAIN ROOM. Wystroj niezly. ?šwiatla rozwieszone na konstrukcji typu "pajak", a na samym srodku wielgachna kula od ktorej odbijaly sie swiatla.
Spoko...chociaz po wszystkim moglem stwierdzic , ze dwa lata wczesniej bylo duuuzo lepiej. Przede wszystkim jedna scena (poprzednio dwie naprzeciwlegle).
Akuratnie pogrywali sobie Alex M.O.R.P.H. i Woody van Eyden.
Dobrze ze jestem raczej amatorem widowiska anizeli konkretnej muzyki bo wchodzac na Mayday i slyszac trance jako typowy maydayowiec od razu wyrwalbym na lodowisko.
Panowie jednak potrafili zabawic publicznosc i co chwila pokazywali napis na koszulkach - POLSKA.
Pozniej dziewczyny poszly sie bawic (i wnioskujac po pozniejszym zachowaniu pic piwo), a my z kumplem zasiedlismy wysoko na trybunach i cieszylismy oczy i uszy przy secie Rank1.
Pozniej postanowilem wybrac sie na lodowisko (poprzednim razem w ogóle tam nie poszedlem). Masakra...tlum niosl mnie w powietrzu i wyplul na jakas dziewczyne kiedy po 30 minutowej walce wpadlem do srodka, caly mokry, pognieciony i brudny...
Wystroj na lodowisku marny choc mialo to swoj specyficzny klimat. Za to naglosnienie bardzo porzadne czego nie mozna powiedziec o MAIN ROOM.
W porownaniu do 2005 porazka. Zamiast ostrych kickow...buczenie :( Strasznie mnie to draznilo.
Posluchalismy setu Renato Cohena (swietny wystep) i poszlismy walczyc o powrot na MAIN. Nie chcieli nas wypuscic do gory :/ Tlum ludzi stal, klnal i darl pyska...
Jako ciekawostke dorzuce, ze kiedy tak wgniatali mnie w sciane otarlem sie o Jarka Dymka, ktory akuratnie pewnym krokiem przemykal sobie do jakiegos VIPowskiego przejscia.
Pozniej z trybun MAIN kiwalem glowa przy setach Moquaia i Giuseppe Ottaviani.
Mimo checi powrotu na lodowisko uwazalem to za zly pomysl....
W koncu wylazl Westbam to sie poszlismy z dziewczyna pobawic...
Jak dla mnie zagral fajnie...Zapodal standardy czyli Beatbox Rocker i Agharte co jak na mnie wystarczy zeby bylo fajnie.
Members Of Mayday...porazka. Gdzie flagi? Gdzie dziewczyny? Gdzie ten caly efekt?
Svena Vatha sluchalem z trybun. Jakos mnie nie zachwycil.
Dlugo oczekiwany przeze mnie Liebing zagral niezle...ale to naglosnienie nie pozwolilo mi sie nacieszyc (poprzednio wgniatalo w siedzenie).
Troszke sie jeszcze pokiwalismy na plycie, a pozniej juz tylko resztkami sil, na siedzaco Riccardo Ferri i kawalek Tocadisco.
Kupilem sobie cztery plakaty, flage i bezproblemowo odmaszerowalismy na przystanek...
POZYTYWNIE...choc widac, ze idea Mayday zanika. Organizacja slaba, wystroj slabszy, naglosnienie slabsze, debile w rekawiczkach i tandetnych strojach, wieprzki w stringach no i ten trance, ktory mimo ze dobry to jednak nieodpowiedni na Mayday.
Piwa nie pilem bo szkoda mi bylo czasu zeby pozniej stac w kiblu w kolejce na sikanie, ale nie zazdroszcze tym, ktorzy musieli przepchac sie przez kolejke i pozniej stac z tym piwem na zewnatrz :/
Na szczescie towarzystwo mialem swietne. Mowa o mojej lubej bo parka znajomych, ktora z nami pojechala byla ponizej krytyki. Siedzieli jak cipy, a potem spali o_0
Nie potykalem sie o cpunow, a ludzie na ktorych trafialem byli uprzejmi i sympatyczni.
Mozna bylo poczuc ze przyjechali na Mayday sie bawic, a nie na dicho we wsi tluc po ryjach.
Nie wiem czy sie wybiore w przyszlym roku jesli wszystko bedzie szlo w tym kierunku.
Moze wybiore Sensation White albo jakis ciekawy koncert. Zobaczymy co sie bedzie dzialo w 2008.
Kasy na pewno nie zaluje i polecam tym co nie byli zeby to jednak zobaczyc na zywo ;)
Wytluszczonym drukiem wersja skrocona gdyby ktos chcial to w ogóle czytac :P