Aktualnie to glownie piwo, do niedawna Piast niepasteryzowany, ale na moim zadupiu juz go dostac nie moge wiec poki co nie pije nic. Tyskie mi sie jakos przepilo. Lech nigdy mi nie smakowal (zalatuje mi jakas guma czy czyms) :P Zubrzyk mi tylko pozostal, ale nie chce mi sie nawet wyjsc do sklepu po niego.
Wodka - byle jaka aby tylko nie byla to "Osiemnastka" - taka lokalna, z meliny na wiosce ;)
Kiedys to zdarzylo mi sie tez napic jakiejs wody po goleniu, nie pamietam co to bylo, mialo ok 40% alkoholu, ale w smaku to jakbym plyn do naczyn lykal :P ale to tak eksperymentalnie tyko bylo. Nie polecam.
Glos leci na piwo.