Eurodance? Eurodance jest niesmiertelny jak Connor MacLeod, dumny jak Lord Rayden w Mortal Kombat i kiczowaty jak John Brennick w Fortecy.
Podsumowujac...eurodance jest jak Christopher Lambert.
Dziekuje, dobranoc!
Chcialem byc zajebisty i napisac cos spoko, ale Stach Staszek Stanislaw aka Rafal Uciex Sentiel powiedzial to co bylo do powiedzenia i wlasciwie wszyscy, ktorzy tego sluchaja wiedza o co chodzi...nie zaszkodzi jednak polac troche wody i napisac to samo swoimi slowami.
Zaczalem od grubego, wypasionego filmowego wstepu niczym Alfred Hitchcock zeby nabic sobie punkty fame zanim polece standardem.
W czym tkwi piekno tej muzyki? Nie wiem?
Jest genialna w swojej prostocie. Nie ma w niej wznioslych mysli i nikt nie planowal robic czegos wiecej niz tylko pozytywnego pierdolniecia na wakacyjna impreze.
Swoj sukces moze zawdzieczac swego rodzaju pionierstwu.
W dzisiejszych czasach trudno stworzyc melodie, lead, synth...zeby czegos nie powielic.
W tamtym okresie to bylo nowe i nieoklepane.
Do tego dochodza vocale. Teksty kiczowate, ale te panie i ich glosy...gdzie one sie podzialy? Dzis nikt tak nie spiewa jak blondyna z Mr. President czy panie z Culture Beat lub La Bouche. To pozostanie dla mnie tajemnica.
Jedno jest pewne. Slucham tego odkad pamietam i kawalki takie jak Take Me Away (i mnostwo innych) nigdy mi sie nie znudza.
Kocham ta muzyke jak Snake swoje tatuaze i CherryF PiS.
Jak juz bylo wspomniane. Doskonala odskocznia od ambitnych, czesto meczacych po dluzszym kontakcie, dzwiekow.
Czy moze byc cos lepszego niz letnia wycieczka fura, opuszczone szyby i eurodance na vol? Zdecydowanie nie.
Chcialbym wrocic do tamtych czasow i miec 18 lat. Imprezy bylyby genialne, a zycie pozytywne.