F.lux – obowiązkowe, jeżeli siedzicie przed komputerem do późna
Przyznam, że byłem mocno sceptyczny, kiedy Paweł Nowak opowiadał mi o F.lux, ale potestowałem trochę i teraz nie mogę bez niego żyć (bez F.luxa, nie bez Pawła). Warto dać tej zabawce szansę.
Do tego to służy? Sprawa jest prosta – program w zależności od godziny zmienia barwy wyświetlane na monitorze. Nie, nie zmienia jasności – zmienia kolory. Efekt jest taki, że wieczorem wszystko robi się jakby pożółkłe, czerwonawe – tak jakbyście balans bieli lekko przesunęli w kierunku czerwieni.
Co ciekawe, wzrok przyzwyczaja się na tyle szybko, że po pewnym czasie w ogóle nie zauważasz, ze coś jest nie tak. Wręcz przeciwnie – po wyłączeniu F.lux przez chwilę masz wrażenie, że wszystko jest niebieskie. Tak czy siak – ta dzięki tym zabiegom wzrok o wiele mniej męczy się, kiedy długo siedzimy przed komputerem. Z pewnym zaskoczeniem odkryłem, że działa to doskonale. Zresztą, prosty test – po paru godzinach z włączonym F.luxem wyłącz go na chwilę – nagle monitor zacznie strasznie walić po oczach, aż trzeba je mrużyć.
Åšwietna sprawa. Jest na Mac OS, Windows i Linuksa.
Właśnie czasem męczy mnie jasność ekranu, że nawet trochę przyciemniłem, bo o odświeżaniu to w ogóle nie ma mowy aby zwiększyc powyzej 60Hz ;/ więc jak najbardziej godne sprawdzenia, dzieki za namiar cheryff