Alez Tomikus chcesz konkretow? No to mowilem, loopy. Kawalek Call On Me jest na tak niskim poziomie ze nawet nie mam ochoty tego komentowac, toz to zerzniety sampel z wokalem i dodany house podklad. Do tego kawalek powinien trwac gora minute a jest sztucznie rozciagniety na jakies 3 czy 4, bo to jeden loop puszczony w kolko. Nie znam sie na elektro czy house ale slyszalem kilka kawalkow i nie brzmialy tak prymitywnie jak tworczosc (nie cala!) pana Prydza. Moja opinie opieram na 3 czy 4 produkcjach tego pana, widocznie trafilem na najgorsze (wiem ze tak zawsze sie mowi - jak powiedzialem ze Wlatcy Moch sa do dupy to tez uslyszalem ze trafilem na najgorsze odcinki), w skrocie powiem ze Call On Me, Proper Education to krotki loop bez ambicji i polotu, takie komercyjne granie na nizszym niz zwykle poziomie. Bez przesady, co jest fajnego w krotkim nudnym spiewaniu "Zadzwon do mnie, zadzwon do mnie" okraszonym tandetnym teledyskiem w stylu lat 60 w oczojebnych kolorach? Chyba ze chodzi o umysle epatowanie kiczem, zarowno w sferze wizualnej jak i muzycznej.
Co do pozostalych, kojarze Pjanoo i mam podobny zarzut, pewnego dnia stalem w komisie i dostrzeglem przed soba vinyl Pjanoo/F12 w jakiejs niskiej promocyjnej cenie, zastanawialem sie ale stwierdzilem ze Ericowi nie ma co ufac - sciagne relek w domu i zapoznam sie a potem na chlodno ocenie czy warto. No i wystarczylo 7 minut zeby przekonac sie ze nie warto.
To juz nawet nie chodzi o to, ze ot moj styl czy nie moj styl (gustuje glownie w trance) ale jego produkcje sa po prostu kiepskie.