Na poczatku chce wspomniec jedynie, ze tresc tego postu powstawala w czasie trwania meczu. Tak wiec niektore sytuacje mogly zostac opisane inaczej, anizeli mozna by rozpatrywac je pod wzgledem calego spotkania. Pozwole sobie takze na niepodawanie minut kazdej sytuacji czy zoltych kartek, bo to mozna znalezc na kazdym portalu.
Mecz Irlandia Polnocna - Polska, czyli pierwsze spotkanie o punkty po dlugiej, zimowej przerwie. Co do skladow, to przynajmniej ten polakow nie jest zbytnim zaskoczeniem. Brak w podstawowej 11 Kuby Blaszczykowskiego sugeruje, iz nie jest on gotowy do gry w pelnym wymiarze czasowym, co w sumie jest znacznym oslabieniem. Co do ataku... Ciesze sie, ze Beenhakker w koncu postawil na Irka Jelenia. Jednak w meczu powinien mu towarzyszyc Marek Saganowski. Obaj sa w swietnej dyspozycji, a reprezentacja moglaby jedynie na tym skorzystac. Jesli chodzi o obrone, nie do konca jestem przekonany co w skladzie robi Bandrowski. Szczerze mowiac nie jestem zbyt wielkim fanem jego talentu.
Mecz sie rozpoczyna. Pierwsze minuty dosyc niemrawe w wykonaniu naszych zawodnikow. Widac problemy w rozumieniu sie miedzy pilkarzami. Do tego szybko stracona bramka, bo juz w 10 minucie, podlamuje Polakow. Bramka starcona w zasadzie z niczego. Chwila nieuwagi defensywy i juz musimy gonic wynik. Przy tej bramce Irlandczykom przypisalo niesamowite szczescie, a kto tlumaczy, iz zawinilo slonce jest w wielkim bledzie.
Gra Polakow przypomina spotkanie z gospodarzami MS 2002. Wowczas wspanialy plan Engela by grac gora, ktory zupelnie nie wypalil. Koreanczycy przejmowali kazde podanie, niebywale dobrze grali glowa, i z glowa... Jednak w dzisiejszym meczu poleceniem trenera byla gra pilka "po ziemi". Co prawda koszmarny stan boiska nie do konca na to pozwalal, jednakze pilka czesciej byla w powietrzu niz na murawie.
Slaba gra Polakow, brak zrozumienia i wiele innych bledow sa az nadto widoczne. Dochodzi do tego spora ilosc strat pilki i problemy z jej odzyskaniem. W takiej sytuacji bramka dla Polakow jest swego rodzaju cudem. Jednak podobnie jak w przypadku bramki na 1:0 mozna tu mowic o wielkim szczesci Irka Jelenia. Tutaj zadecydowal bardziej kiks bramkarza, anizeli talent naszego zawodnika. Wyrownanie przez chwile odmienia i ozywia naszych pilkarzy. Sytuacja ta nie trwa jednak zbyt dlugo. Wynik jednak do konca I polowy sie nie zmienia. W belfascie po 45 minutach mamy wynik 1:1.
W czasie przerwy nie nastepuja zadne zmiany, co dziwi. Przeciez nie pokazujemy nic. I za ta pomylke szybko zostajemy skarceni. W 47 minucie pierwszy rzut rozny gospodarzy zostaje zamieniony na bramke. Szczesliwym strzelcem jest Evans. Ta sytuacja podcina skrzydla Orlom, jesli w ogole mozna powiedziec, ze zostaly rozwiniete. Za bardzo widac brak zawodnikow jak Brozek, Gargula czy Murawski, ktorzy byliby w stanie pociagnac reprezentacje. Duzym nieporozumieniem jest fakt, iz na lawce siedzi Boguski.
W koncu na boisku pojawia sie Kuba. Nie ma to jednak zadnego wplywu na gre naszych pilkarzy. Dalej idzie jak po grudzie. Irlandczycy, mimo iz sa w naszym zasiegu graja zdecydowanie lepiej. Zaledwie kwadrans po stracie drugiej bramki pilka znow laduje w naszej siatce. Samobojczego gola strzela Marcin Zewlakow. Mozna miec pretensje do Boruca. Nie byl przez nikogo atakowany. Zamiast spokojnego przyjecia pilki i rozegrania jej, stara sie ja wykopac. Jednak ta przed spotkaniem z jego noga podskakuje i mija sie z nim. 3:1. Pechowiec Zewlakow opuszcza boisko. Jego miejsce zajmuje Bartosz Bosacki.
Czas uplywa, a w szeregach polskiej druzyny wciaz nie widac pomyslu na gre. Nie ma kto wykanczac akcji, ofensywa chyba wciaz jest w stanie letargu po przerwie zimowej.
Irlandzka obrona przypomina mur nie do przejscia. W miedzyczasie na boisku zjawia sie Saganowski w miejsce Irka Jelenia. Powoli cos zaczyna sie dziac, czesciej pokazuje sie Mariusz Lewandowski. Do sukcesu potrzeba jednak gry calej "11", nie pojedynczych ogniw.
Czasu jest coraz mniej, a w poczynaniach Polskiej reprezentacji ciezko doszukac sie jakiegokolwiek przeblysku. Nastepuje lekkie przebudzenie. 2 minuty do konca to jednak za pozno. Juz na nic nie zda sie bramka Sagana w doliczonym czasie gry.
Koniec meczu. Porazka, ktora oddala nas od awansu na Mistrzostwa Swiata w RPA. Ciezko cos dobrego powiedziec o dzisiejszej grze Polakow. Obie druzyny nie mialy zbyt wielu okazji bramkowych, a wygrana Irlandczykow nie jest wynikiem sprawiedliwym. Nie pokazali nic specjalnego, a jednak w spotkaniu z Polska druzyna to wystarczylo.
Pozostaje teraz czekac na spotkanie z San Marino w Kielcach. Chociaz po tym co mozna bylo zobaczyc dzis, mozna sie obawiac srodowego spotkania...