Eiffel 65 "A Decade In Blue (Da Ba Dee)" [CDM]
Eiffel 65 to jeden z najlepszych przykładów na tak zwane "one-hit wonder". Grupa, która w 1998 roku wypuściła swój debiutancki singiel Blue (Da Ba Dee) narobiła z nim szumu na parkietowych dyskotekach, po czym – na dobrą sprawę – słuch po niej zaginął. Owszem, były kolejne single, były nawet albumy, ale poza ich rodzinną Italią /impact/ był, generalnie, niewielki.
Kilka lat temu zespół się rozpadł – wokalista Jeffrey Jey i Maurizio Lobina.zdecydowali się na kontynuowanie działalności pod szyldem Bloom 06, zaś trzeci z członków – Gabry Ponte – zaczął tworzyć utwory solowe. I to właśnie za jego sprawą ukazała się niedawno mini-antologia, zatytułowana A Decade In Blue (Da Ba Dee), na której znajduje się kilka remixów tego jednego z największych, dance'owych przebojów lat '90-tych.
Pierwszy z remiksów, pod którym Gabry Ponte podpisał się własnym nazwiskiem, to wersja radiowa. Intro podszyte jest akustyczną gitarą, po czym klimat zmienia się na – uwaga, uwaga, niespodzianka – electrohouse'owy. Wszystko jest tak, jak brzmieć powinno w 2009, problem tylko w tym, że te szorstkie, szesnastkowe leady słyszeliśmy już kilkadziesiąt razy wcześniej, i nie stanowią one ani niczego odkrywczego, ani też nie są szczególnie miłe w słuchaniu. Co w takim razie z pozostałymi remiksami?
Remix Gabry'ego Ponte i Hifi Blueprint, to podobna, elctro-house'owa i nieco nudnawa papka. Produkcyjnie, oczywiście, jest bez zarzutu, ale ten kawałek równie dobrze możnaby zastąpić w swoim secie dziesiątkami innych, dużo ciekawszych. Klimat trochę jak z Put Your Hands Up For Detroit.
Interesująco wypada Djs From Mars Mars Attax Remix, ze swoim słonecznym pianinem, przywołującym na myśl quasi-balearic-house'owe dokonania DJa Tonki z końca lat '90-tych. Różnica jest taka, że i tutaj obecny jest electro-house, ale w przyjemniejszym wydaniu, z ciekawym, warbling bassline'em.
Zdecydowanie najlepiej wypada chillowy, transujący Red Planet FM Remix, DJS From Mars. Pianino i delikatne, efemeryczne tafle syntezatorowych padów tworzą rewelacyjny klimat Ibizy o poranku. Moją uwagę przykuła stopa – wyjątkowo miękka, bez zabawy equalizerem praktycznie niewyczuwalna, nieobecna. Zwiększa to jedynie wyjątkowo delikatny klimat utworu.
Reasumując - naprawdę warto się z tym singlem zapoznać, choćby dla ostatniego, wspomnianego remixu, który temu euro-dance'owemu klasykowi nadaje całkowicie nowy klimat.