omfg
swietna piosenka!!
dziekuje :*
// kurde, wiadomosc ktora chce wyslac jest za krotka. wszak wymagane jest 100 znakow co pozwoli uchronic sie przed pisaniem krotkich, niepotrzebnych postow i sprawi ze zakwitnie nowa mysl na tym forum, kazdy podzieli sie jakas interesujaca nowinka, po prostu dowiemy sie czegos od siebie nawzajem. to sprawi ze bedziemy wszyscy jak jedna wielka forumowa rodzina i w koncu zaczniemy wspolnie zauwazac ze nie mozemy bez siebie zyc. moja mama urodzila mnie 23 listopada, choc bylem dzielem przypadku, jak sama stwierdzila to najlepszy przypadek w jej zyciu. oprocz tego ze samochod potracil jej ojca wskutek czego ojciec i samochod, zmarli. na swiat przyszedlem dosyc wesoly co potegowalo nastroj wszechobecnej grozy jaka wokol mnie panowala. dookola slyszalem rozne okreslenia: szatan, diabel kostropaty, wcielone zlo. Nie rozumialem ich, tak jak nie rozumie ich kilkudniowe dziecko, cieszylem sie zas wesolym zyciem bez polityki, problemow z prostata i oddawaniem moczu. kochalem moj dom ojczysty do ktorego wprowadzilem sie kilka dni pozniej, dostalem ladny pokoj gdzie przez okno zagladal do mnie ksiezyc (matka musiala mi zaslaniac okna) a nieraz nawet zagladal diabel piszczalka.
mialem od urodzenia dziwna tendencje do seplenienia w czym pomogla wizyta u lekarza-specjalisty logopedy, ktory dawal fajne zabawki i glupie cwiczenia do domu typu "mowienie kilka godzin ty-dy-ty-dy-ty-dy", teraz swietnie podkladal bym glos pociagu w filmach o Dzikim Zachodzie o czym skrycie marze.
Problemy z dykcja wynikaly z przyrosnietej zylki pod jezykiem, ktora zostala skutecznie skrocona w wieku lat okolo 8, co zaczalem zalowac bez mala, jakies 10 lat pozniej kiedy zrozumialem jak przydatny moze byc za dlugi jezyk. wiele kobiet do dzis nie moze sobie tego wybaczyc.
mowilem duzo i glupio co zostalo mi do dzis a do tego bylem zamknietym w sobie, cichym dzieciakiem. bawilem sie klockami lego i gadalem sam do siebie a moja ulubiona rozrywka byl "pogrzeb papieza" figurkami z kinder-niespodzianki oraz wieszanie za szyje lalek mojej siostry co czynilem z orgiastyczna radoscia. matka nie podzielala mojego entuzjazmu niestety i szybko te lalki sciagala co wplynelo zdecydowanie na stan mojej psychiki. w ogóle malo osob mnie wtedy rozumialo.
na witaminy mowilem zipanata, na samochod - brum-brum a na kurczaka z rozna - labadz.
juz przy nastepnym podziekowaniu z pewnoscia dodam wiecej o sobie, przepraszam ze tak krotko, chcialem tylko lekko przekroczyc limit 100 znakow zeby nikt nie pisal ze nabijam glupie posty aby sciagnac ta piosenke.
pozdrawiam
bartosz maksymilian kociolek - nie podaje drugiego imienia gdyz go nie posiadam, imie maksymilian zostalo nadane mi przy bierzmowaniu do ktorego mialem nieklamana przyjemnosc byc cudem dopuszczony, imie janusz to tzw. pijackie imie ktorego nie uzywam w stanie bez-spozycia bo nie jest urzedowe a wiec niejako... nieprawdziwe
Ostatnio edytowano 1970-01-01, 02:00 przez sutek, łącznie edytowano 1 raz